niedziela, 26 lutego 2017

Oscary 2017

Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła najlepsze filmy w 2017 roku:

Najważniejszą statuetkę - Oscara 2017 za najlepszy film - otrzymał "Moonlight". Nagrodę za reżyserię odebrał Damien Chazelle ("La La Land"). Statuetki w kategoriach aktorskich otrzymali Emma Stone, Casey Affleck, Viola Davis oraz Mahershala Ali. (www)




Gratulacje dla zwycięzców. Zapraszamy do kin.

piątek, 4 listopada 2016

Andrzej Wajda





Andrzej Wajda - polski reżyser filmowy i teatralny, urodzony 6. marca 1926 w Suwałkach. Syn Jakuba i Anieli Wajdów. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie oraz Wyższą Szkołę Filmową w Łodzi. Reżyser filmowy od 1954 roku. Reżyser filmowy i teatralny, scenarzysta i scenograf; jeden z najwybitniejszych twórców w historii światowego kina. Cztery filmy Andrzeja Wajdy (Ziemia obiecana, Panny z Wilka, Człowiek z żelaza oraz Katyń) były nominowane do Oscara w kategorii: najlepszy film obcojęzyczny. W 2000 roku Wajda otrzymał honorowego Oscara od amerykańskiej Akademii Filmowej. Laureat licznych nagród. Zmarł 9 października 2016 roku.


Życie i twórczość 
Ostatni film artysty  - Powidoki
Powidoki to intymny zapis z ostatniego okresu życia wybitnego malarza Władysława Strzemińskiego. Opowieść o tym, jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka. Wierny własnej wizji sztuki, Strzemiński, nie poddał się obowiązującemu systemowi i w konsekwencji doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów. W rolach głównych występują Bogusław Linda, Zofia Wichłacz, Bronisława Zamachowska oraz Krzysztof Pieczyński. 

Oficjalna polska premiera „Powidoków” została zapowiedziana na 13 stycznia 2017 r. Film jest także polskim kandydatem do Amerykańskich Nagród Filmowych. 

Polska prapremiera „Powidoków” odbyła się na Festiwalu Filmowym w Gdyni 23 września. Połączono ją z obchodami 90. rocznicy urodzin reżysera. (www)

środa, 20 kwietnia 2016

Body/Ciało






Film Małgorzaty Szumowskiej Body/Ciało z 2015 roku zdobył nagrody międzynarodowe - Srebrny Niedźwiedź na Berlinale i wiele bardzo pozytywnych recenzji. Nie jest to film ani prosty, ani jednoznaczny. 

Ktoś napisał - surowa, czarna komedia. Faktycznie w filmie nastrój jest szczególny. Dużo jest aluzji, ironii i dystansu do życia pojętego zarówno bardzo dosłownie, jaki i metafizycznie. Głównym "bohaterem" filmu jest tytułowe ciało, które pokazane jest na różne sposoby: mamy tu materialne ciało i obce, nieznane i dalekie od nas ciało z zaświatów. Szumowska opowiada też o zderzeniu ateistycznego racjonalizmu z rzeczywistością duchową, a właściwie spirytystyczną.

W kraju, w którym więcej i chętniej mówi się o duszy, przypowieść o ciele naraża się na ryzyko niepewnego odbioru, co przypomina trochę sytuację ucznia piszącego klasówkę z lekcji, której nie odrobił. A przecież to właśnie ciało zajmuje 90% myśli współczesnego człowieka. To ono pozostaje najbardziej przekonującą ilustracją i sukcesu, i miłości, i choroby, i życia w ogóle. Fotografujemy je, ozdabiamy, poprawiamy, znęcamy się nad nim, mścimy za niepowodzenia, odratowujemy i pogrążamy. Ciało, które jest głównym totemem popkultury i zarazem jedynym sprawdzalnym doświadczeniem. W filmie Szumowska inwentaryzuje po kolei wszystkie kulturowe i psychologiczne konteksty, z szyderczą czułością ustawiając nam na ekranie kolejne dowody naszego opętania ciałem: obżarstwo, bulimię, zdrowie, chorobę, młodość, starość, śmierć. (www)

Głównymi postaciami filmu są: Olga (debiutantka Justyna Suwała) - cierpiąca na anoreksję młoda dziewczyna, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią matki - oraz jej ojciec, cyniczny i oschły prokurator-alkoholik (Janusz Gajos). Oldze próbuje pomóc ekscentryczna terapeutka-medium, pani Anna (Maja Ostaszewska). 


Konflikt dwóch pierwiastków rozpisany jest tu na pojedynek postaw, starcie pary bohaterów. W lewym narożniku: Prokurator (Janusz Gajos). Ciało to dla niego trup, zwłoki w najróżniejszych stanach spoczynku oglądane na co dzień w pracy: a to wisielec na gałęzi, a to niemowlę w sedesie; ewentualnie resztki zmarłej żony w zniszczonej przez wadliwą kanalizację trumnie. Świąt nie obchodzi, a ze spraw duchowych najbliższy jest mu spiritus w butelce wódki. W narożniku prawym: terapeutka Anna. Po śmierci synka odkryła w sobie talent do komunikacji z zaświatami. Podczas leczenia dziewczyn z zaburzeniami odżywiania, seansów spirytystycznych czy nawet zwykłej jazdy windą kobieta utrzymuje kontakt ze sferą bezcielesnych bytów. Leczy dusze, widzi duchy. Jest jeszcze Olga (Justyna Suwała): anorektyczka, niedoszła samobójczyni, córka Prokuratora, która staje między cynicznym mężczyzną a natchnioną Anną. Dziewczyna chora na ciele i duszy. (www)
Ale body jest nie tylko wzniosłe lub podłe. Może być też zabawne, frywolne, bezpretensjonalne. Scena tańca Ewy Dałkowskiej (która gra przyjaciółkę Prokuratora) w rytm "Śmierci w bikini" Republiki rozładowuje napięcie i daje nadzieję. Sprzeczności dają się pogodzić. Także cielesność i duchowość.


poniedziałek, 14 marca 2016

W głowie się nie mieści



...., czyli o bohaterach drugiego planu.

Usłyszałam dziś, że nie musi być wesoło żeby było ciekawie. I faktycznie - czasami smutek też jest potrzebny. Obejrzałam film dla dzieci (???) i dla dorosłych - dla każdego. Film o emocjach, więc każdy z nas będzie wiedział o czym mowa.

Radość, smutek, złość, strach i odraza to pięć z sześciu emocji podstawowych (brakuje w tym składzie zaskoczenia) wyróżnionych przez Paula Ekmana, wybitnego psychologa, który był jednym z konsultantów naukowych filmu. Badając różne kultury na całym świecie, stwierdził on, że to właśnie te emocje są uniwersalne, a ludzie nie różnią się zbytnio pod względem sposobu ich ekspresji. Radość, Smutek, Gniew, Strach i Odraza to także bohaterowie filmu, osadzeni w mózgu i umyśle jedenastolatki Riley. (www)

Film opowiada historię dziewczynki,  która przeżywa trudny okres w życiu. Wszyscy to znamy, ale nie wszyscy zastanawiamy się jak emocje oddziałują na nas w takich chwilach. Autorzy filmu w ciekawy sposób - trochę humorystycznie, trochę poważnie (prawie naukowo) pokazują kolorowe "stworki - emocje", które buszują w naszych mózgach, powodując nierzadko niezłe zamieszanie.



Film porusza więc tematy najistotniejsze z punktu widzenia zdrowia psychicznego i jakości naszego życia. Mówi o naszej umiejętności doświadczania całego spektrum towarzyszących nam emocji, o przekonaniach, które nam to utrudniają, o roli uważności wychowawców jako tych, którzy akceptują lub czasem mimowolnie odrzucają nasze emocje, pozwalając nam na autentyczność lub wzmagając jej brak. (www)

Wszystkie emocje są kolorowe i sympatyczne (budzą sympatię), bo wszystkie są nam potrzebne. Nawet tak niepopularny smutek, którego nie chcielibyśmy w życiu zbyt często spotykać, okazuje się nam bardzo potrzebny. Stanowi dobre uzupełnienie radości, choć może na pozór nie wydaje się to takie oczywiste.



Chociaż na temat filmu wypowiadali się naukowcy: Dacher Keltner, psycholog z University of California w Barkeley, w wywiadzie dla magazynu „Pacific Standard” twierdzi, że film naprawdę dobrze odmalowuje to, jak emocje determinują naszą percepcję, uwagę, wspomnienia i oceny. Oczywistym jest, że wpływają na nasze relacje z innymi ludźmi (www), to oglądając W głowie się nie mieści dobrze się bawimy, wzruszamy i odczuwamy przyjemność estetyczną. Animacja jest ciekawa a polski dubbing bardzo profesjonalny.

Film został dobrze odebrany przez krytyków, ale to chyba nie wada :) Większość recenzji jest pochlebna i zachęcająca:

W głowie się nie mieści to pozycja obowiązkowa dla fanów Pixara, wielbicieli animacji czy wreszcie zwolenników dobrego familijnego kina, które potrafi proste prawdy życiowe zapakować w atrakcyjną formę. To produkcja z jednej strony poruszająca się po wytartych koleinach, a z drugiej przerabiająca je na coś czego w kinie dla najmłodszych jeszcze nie widzieliśmy. Mądry film, idealnie rozgrywający akcenty ani na moment nie pozwalający na oderwanie się sprzed ekranu i zapewniający pożywkę dla myśli (zapakowanych w pociąg?) na długie godziny. Pixar znowu to zrobił. (www)
Ciekawy artykuł na temat filmu: TUTAJ 

Polecam.

KS 


sobota, 12 marca 2016

Rok Kieślowskiego



Jutro, 13 marca, jest 20. rocznica śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, znanego i cenionego polskiego reżysera filmowego. Młodzi ludzie może nie znają jego filmów, ale dwadzieścia lat temu było to nazwisko powszechnie rozpoznawalne. Nie tylko w Polsce. 2016 rok ogłoszono rokiem Kieślowskiego. Warto przypomnieć sobie twórczość tego reżysera; wiele jego filmów ma na pewno wartość ponadczasową.



http://culture.pl/pl/tworca/krzysztof-kieslowski 

http://legalnakultura.pl/pl/strefa-wydarzen/polecamy/news/2013,rok-kieslowskiego

wtorek, 8 marca 2016

W jego oczach







Brazylijski film W jego oczach z 2104 roku to historia nastolatka. Leo jest niewidomym chłopcem i jak łatwo się domyślić ta niepełnosprawność nie pomaga mu w życiu. Z drugiej strony, jak większość jego rówieśników, wiedzie życie tradycyjnie: szkoła, małe i większe konflikty z nadopiekuńczymi rodzicami. Przyjaciół ma niewielu, ale nie jest samotny. Życie płynie mu względnie spokojnie. Konflikty z kolegami też się zdarzają, ale chłopiec przyjmuje je, tak jak swoją ślepotę, względnie spokojnie. Tak, jakby się przyzwyczaił. 

Jednak Leo zaczyna powoli odczuwać niepokój, chce coś zmienić, wyjechać. Jego życie jest bardzo poukładane - kontrolowany przez rodziców - chciałby spróbować samodzielności. Rozmawia o tym z przyjaciółką Giovanną, która zna jego wszystkie sekrety.



Kiedy w szkole Leo pojawia się nowy kolega, Gabriel, coś naprawdę zaczyna się zmieniać... Chłopcy nawiązują bliższą znajomość. Powoli Gabriel zaczyna zajmować miejsce Giovanny. Zaczynają się problemy i emocjonalne tarcia. 

Powtarzające się jak refren sceny wspólnych powrotów pokazują dynamikę relacji nastolatków. Początkowo ów rytuał stanowi centralny punkt dnia dwojga przyjaciół, w którym uwidacznia się zaufanie i wsparcie. Jednak pewnego razu dołącza do nich Gabriel (Fabio Audi), nowy uczeń w klasie. Najpierw trzyma się trochę z boku, wkrótce jednak sam zaczyna użyczać swojego ramienia Leonardowi. W miarę umacniania się ich relacji, Giovanna zaczyna czuć, że wypada z układu. Jeszcze nie wie, czy potrafi się z tym pogodzić. (www)
Przyjaźń chłopaków zaczyna przemieniać się w fascynację, staje się ważna i głęboka. Reżyser filmu Daniel Ribeiro powiedział:



To film, który skupia się na rodzącej się seksualności niewidomego chłopca. Dorastanie jest takim okresem w życiu, kiedy odkrywamy na nowo siebie, a seksualność jest zazwyczaj powiązana ze zmysłem wzroku. W takim razie w jaki sposób ktoś, kto nie widzi, dowiaduje się, że jest dla kogoś atrakcyjny? Co więcej, na podstawie czego osoba, która nigdy nie widziała ani mężczyzny ani kobiety, określa swoją orientację seksualną? Tego wszystkiego dowiadujemy się poznając życie Leonarda. Poza tym, że jest niewidomy, jeszcze jedna cecha wyróżnia tego bohatera: jest gejem. Zarówno ślepota jak i homoseksualność stanowią w dalszym ciągu tabu i są źródłem uprzedzeń w społeczeństwie. W filmach, jeśli homoseksualność nie służy do stereotypowego przedstawienia postaci, to w wielu przypadkach stanowi przeszkodę. Oznacza to, że bohater musi przezwyciężyć uprzedzenia albo udowodnić społeczeństwu, przyjaciołom i rodzinie, że bycie gejem jest „normalne”. (www)
Mimo że film porusza bardzo trudne kwestie wydaje się być opowiadany lekko, spokojnie bez nadmiernego wzbudzania współczucia dla ślepego chłopca. Głównego bohatera odbieramy jak normalnego nastolatka, który szuka miłości, przyjaźni, zrozumienia. Historia jest wzruszająca, ale nie ckliwa.

Jest coś rozbrajającego w mieszaninie czułości, humoru i naiwności, z jaką Ribeiro portretuje bohaterów (zagranych przez rewelacyjny tercet Lobo-Audi-Amorim). W tym, jak przypomina, że miłość bywa jednocześnie uwznioślająca i samolubna. Reżyserowi przy pomocy języka kina udało się przy okazji pokazać, jak  bardzo sensualnym, odbieranym wszystkimi zmysłami doświadczeniem może być zakochanie. Wniosek płynący z filmu? Nawet, jeśli miłość rzeczywiście jest ślepa, to i tak warto o nią zagrać za najwyższą stawkę. (www)
Film jest na pewno godny polecenia. Być może wzbudzi różne uczucia. Mimo że reżyser swoim bohaterom nie każe borykać się z problem homofobii otoczenia, to nie wszyscy widzowie będą to akceptować. Jednak są to dylematy, z którymi każdy musi zmierzyć się sam.



KS





wtorek, 23 lutego 2016

Zjazd absolewntów



Szwedzki film Zjazd absolwentów z 2013 roku jest niewątpliwie ciekawy i godny polecenia, ale niełatwy. Film wciąga i zmusza do refleksji. Głównym wątkiem i tłem  opowieści jest szkoła i wspomnienia z nią związane. Bohaterka filmu i zarazem jego autorka Anna Odell próbuje rozprawić się ze dręczącymi wspomnieniami. W szkole była prześladowana, wyśmiewana i nielubiana, po latach jako jedyna nie została zaproszona na klasowy zjazd.

Zjazd absolwentów to przewrotny pseudodokument będący rekonstrukcją spotkania klasowego, na które artystka w rzeczywistości nie została zaproszona. Dzięki kamerze mogła jednak naprawić niedopatrzenie znajomych z szkolnej ławy. Zawodowe sukcesy, rodzina na swoim, wybielone zęby i życiorysy – zjazd to dobra okazja, by wśród toastów i plotek zweryfikować szkolną hierarchię i przekonać się, kto ma lepszy pakiet medyczny. Szampańską atmosferę w filmie mąci jednak wtargnięcie Odell, która przypomni zebranym (aktorzy wcielają się w autentyczne osoby) mniej przyjemne chwile sprzed lat. (www)
Film jest połączeniem inscenizacji wymyślonej przez Annę - jak wyglądałby zjazd, gdyby wzięła w nim udział - oraz dokumentu. W drugiej części filmu Odell jest artystką tworzącą film, skrzywdzoną 
kobietą, która próbuje się zmierzyć z przeszłością.  Autoterapia, jakiej na naszych oczach poddaje się Odell, okazuje się oczywiście mocno ryzykowna, bo podszyta dyskretną chęcią zemsty. (www)
Odell przyznaje otwarcie, że na początku myślała o prowokacji: chciała nakręcić film na autentycznej szkolnej imprezie rocznicowej, ale nikt nie wysłał jej zaproszenia. Sytuacja ponownego odrzucenia, być może wyraz lęku tych, którzy kiedyś ją prześladowali, stała się impulsem do snucia domysłów, a ostatecznie do zainscenizowania fikcyjnej sytuacji spotkania. Korzystając z usług profesjonalnych aktorów, artystka zrealizowała krótką dramę, fantazjując, co mogłoby się stać, gdyby jednak zaproszenie otrzymała i zdecydowała się wziąć udział w imprezie. Wchodząc w rolę żywego wyrzutu sumienia, kieruje do dawnych kolegów i koleżanek pełną ostrych słów mowę oskarżycielską i odsłania trwałość ukształtowanych w dzieciństwie podziałów i sojuszy. (www)

Zjazd absolwentów wywołuje różne uczucia: od złości do współczucia. Autorka filmu w irytujący sposób burzy samozadowolenie grupy ludzi. Jest trudna, uparcie dowodzi swoich racji. Być może nie budziłaby sympatii gdyby nie fakt, że problem odrzucenia, upokorzenia jest bardzo dobrze znany i wielu go doświadcza. Niewielu potrafi się do tego tak otwarcie przyznać. Bohaterowie zjazdu często bronią się, że byli okrutni, bo byli dziećmi. Czy jako dorośli zmienili się? Czy akceptacja inności jest miarą dorosłości?

Reżyserka pozostaje szczera, dużo mówi o swoich uczuciach, słabościach, lękach, dokonując bardzo drastycznego oczyszczenia tego, co leży jej na sercu. Nawet jeśli za jej filmem stoi czysty koncept, to tkanka emocji, która bo wypełnia bardzo angażuje widza w losy Odell, pozwala mu nawiązać z nią nić sympatii. (www)

Prawdopodobnie każdy zadaje sobie inne pytania po obejrzeniu tego filmu. Myślę, że niewielu wyszło z kina znudzonych i obojętnych.

Anna Odell o swoim filmie:


Film nie został zrealizowany po to, by kogoś obwiniać, ale po to, by zbadać strukturę władzy, przemocy i hierarchii. Co jest przyczyną tego, że ktoś zaczyna kogoś prześladować? Często skupiamy się na osobie szykanowanej. Wszyscy zastanawiają się: Co jest z tobą nie tak? Tak naprawdę powinniśmy przyjrzeć się bliżej oprawcy i całej strukturze grupy. (…) Nigdy nie sądziłam, że cała sprawa stanie się tak głośna i przykuje tyle uwagi. Bycie artystką jest moim sposobem na życie, a to, co robię, nie jest tylko po to, żeby prowokować. We wszystkich moich projektach korzystam z własnych doświadczeń i wiem, o czym mówię. Wielu polityków używa pięknych słów, ale gdy mają wypowiedzieć się na temat rzeczywistego wydarzenia, okazuje się, że nic o nim nie wiedzą.(www.szwecjadzisiaj.pl).  (www)


Polecam!
KS